Temat przedszkola spędza mi sen z powiek.
Jesteśmy wegetariankami.
W moim mieście są 3 czy 4 przedszkola publiczne i 1 prywatne.
Wszystkie nijakie. Przywiązuję ogromną wagę do jakości wychowywania mojego dziecka i spójności jako takiej metod wychowawczych w domu i poza nim.
Poza tym jedzenie, nie chcę ryzykować, że ktoś wciśnie jej mięso.
I tu moje dylematy.
Do wyboru mam w zasadzie 1 przedszkole w moim mieście - prywatne (bo jest nadzieja, że zechcą respektować dietę dziecka) oraz jedno 6 km od i jeszcze jedno ewentualnie kilkanaście km.
Z czego to w mieście -800zł, 6km od 550 zł, a kilkanaście km 1200 zł jakoś.
Tyle, że za te 800 zł mam przedszkole bez jakiejkolwiek szczególnej idei, bez porządnych, mądrych zabawek (jakieś badziewne fisher price-y rządzą), bez ludzi wyspecjalizowanych/
Za niewiele większą kasę mam w warszawie przedszkole wegetariańskie, korczkowskie, zalatujące ideą Montessori.
A przede wszystkim MÓJ SPOKÓJ.
http://www.przedszkole.most.org.pl/
Ale czy to nie szalony pomysł przeprowadzać się z powodu przedszkola?



