Lubię celebrować wolne chwile. Żyję dość intensywnie, dlatego gdy tylko czas mi na to pozwala, lubię zatrzymać się w biegu i napawać się tym, że NIC NIE MUSZĘ.
Taką chwilą jest dla mnie zazwyczaj niedzielne śniadanie. Przygotowuję różne pyszności, nakrywam pięknie stół i wreszcie mam okazję zjeść je na spokojnie, z moją córką, nie spiesząc się nigdzie. Często wpadają do mnie znajomi i te "niedzielne sniadanka" przeciągają się do popołudnia.
Bardzo lubię gotować, eksperymentować w kuchni z nowymi recepturami, smakami.
Z każdej podróży, nawet krótkiej i niekoniecznie bardzo egzotycznej, przywożę kilka przepisów lub kulinarnych inspiracji. Wypróbowuję je, gdy za oknem robi sie buro i mokro, przywołując smak i klimat wakacji.
Jednym z moich ulubionych dań jest pana cotta. Niestety nie jest to potrawa dietetyczna - składa się ze śmietanki kremówki 30%, cukru i żelatyny, i raczej nie da sie zjeść jej dużo na raz :) Jej wykonanie jest genialne w swej prostocie i bardzo szybkie - co sprawia, że niemal zawsze mam ja w lodówce.
Śmietanę, podgrzać z cukrem i zeskrobaną i drobno pokrojoną laską wanilii. Dodać rozpuszczoną w małej ilości wody żelatynę. Zagotować cały czas mieszając. Rozlać do małych miseczek i zostawić do ostygnięcia. Pozostawić w lodówce przez kilka godzin - jest wtedy smaczniejsza. Przed podaniem udekorować listkiem mięty, można polać musem ze świeżych owoców lub truskawką, która będzie doskonałym kontrapunktem dla słodyczy.

Taką chwilą jest dla mnie zazwyczaj niedzielne śniadanie. Przygotowuję różne pyszności, nakrywam pięknie stół i wreszcie mam okazję zjeść je na spokojnie, z moją córką, nie spiesząc się nigdzie. Często wpadają do mnie znajomi i te "niedzielne sniadanka" przeciągają się do popołudnia.
Bardzo lubię gotować, eksperymentować w kuchni z nowymi recepturami, smakami.
Z każdej podróży, nawet krótkiej i niekoniecznie bardzo egzotycznej, przywożę kilka przepisów lub kulinarnych inspiracji. Wypróbowuję je, gdy za oknem robi sie buro i mokro, przywołując smak i klimat wakacji.
Jednym z moich ulubionych dań jest pana cotta. Niestety nie jest to potrawa dietetyczna - składa się ze śmietanki kremówki 30%, cukru i żelatyny, i raczej nie da sie zjeść jej dużo na raz :) Jej wykonanie jest genialne w swej prostocie i bardzo szybkie - co sprawia, że niemal zawsze mam ja w lodówce.
Śmietanę, podgrzać z cukrem i zeskrobaną i drobno pokrojoną laską wanilii. Dodać rozpuszczoną w małej ilości wody żelatynę. Zagotować cały czas mieszając. Rozlać do małych miseczek i zostawić do ostygnięcia. Pozostawić w lodówce przez kilka godzin - jest wtedy smaczniejsza. Przed podaniem udekorować listkiem mięty, można polać musem ze świeżych owoców lub truskawką, która będzie doskonałym kontrapunktem dla słodyczy.

Innym daniem, które często gości na moim stole jest carpaccio z buraków. Brzmi nieco egzotycznie, ale jest bardzo proste do zrobienia, a jednocześnie bardzo efektowne.
Ugotowane lub upieczone na półtwardo buraki kroi się w cieniutkie plasterki, układa na płaskim półmisku w okrag, tak by lekko zachodziły na siebie. Posypujemy listkami rukoli, skrapiamy balsamico i dobrą oliwą z oliwek. Odstawiamy w chłodne miejsce. Przed podaniem posypujemy wiórkami parmezanu i świeżo mielonym pieprzem. Można dodać orzeszki piniowe lub uprażone pestki dyni lub słonecznika.
Oprócz gotowania przyjemność, jak każdej kobiecie, sprawiają mi zakupy. Nie mam na nie zbyt dużo czasu, gdyż jestem samotną, pracujacą mamą, więc gdy już uda mi się na nie wyskoczyć, kupuję "hurtowo". Bardzo zwracam uwagę na jakość, dlatego często kupuję w Dutti, ale także w osiedlowym second handzie na bazarku koło mojego domu. Bardzo często zdarza się, że wychodzę z domu po włoszczyznę, a wracam... z kaszmirowym sweterkiem.

Ugotowane lub upieczone na półtwardo buraki kroi się w cieniutkie plasterki, układa na płaskim półmisku w okrag, tak by lekko zachodziły na siebie. Posypujemy listkami rukoli, skrapiamy balsamico i dobrą oliwą z oliwek. Odstawiamy w chłodne miejsce. Przed podaniem posypujemy wiórkami parmezanu i świeżo mielonym pieprzem. Można dodać orzeszki piniowe lub uprażone pestki dyni lub słonecznika.
Oprócz gotowania przyjemność, jak każdej kobiecie, sprawiają mi zakupy. Nie mam na nie zbyt dużo czasu, gdyż jestem samotną, pracujacą mamą, więc gdy już uda mi się na nie wyskoczyć, kupuję "hurtowo". Bardzo zwracam uwagę na jakość, dlatego często kupuję w Dutti, ale także w osiedlowym second handzie na bazarku koło mojego domu. Bardzo często zdarza się, że wychodzę z domu po włoszczyznę, a wracam... z kaszmirowym sweterkiem.



Komentarze
Brak komentarzy dla tej strony.